Poniższy tekst nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest w całości wymysłem autorki.
***
Każdy ma w sobie mrok.
On wiedział o tym najlepiej. Już dawno przestał się oszukiwać. Wiedział, jak niewiele czasu mu pozostało. Miał już w końcu 59 lat.
Tak, on wiedział o tym najlepiej. Choć od początku było mu wszystko jedno. Najważniejsze było osiągnięcie celu.
Uważał, ze moralność jest wymówką. Granicą, którą większość tak bardzo boi się przekroczyć. Bo dalej jest już tylko szaleństwo. I pytanie, jak daleko jesteś jeszcze w stanie się posunąć.
*
Jak każde dziecko kochał swoją matkę. Chciał, aby była szczęśliwa. I nie mógł znieść widoku jej łez. Usuwał z jej drogi wszystko to, czego nie lubiła. Lub co ją martwiło. Nieważne dla niego było to, czy chodziło o wylanie zupy, której nie lubiła czy o pozbycie się... człowieka?
Był bardzo inteligentny. I przekonywujący. Już jako dziecko potrafił skłonić innych do zrobienia tego, co chciał. Słowa, tak wiele słów. Jedyna jego broń. Mamił, przekonywał. Choć oczywiście nikt się nigdy nie dowiedział. Przecież to zawsze były nieszczęśliwe zbiegi okoliczności.
Ale nie potrafił zapobiec jednej rzeczy. Bo była chora. Nieuleczalnie.
Była tak szczęśliwa, gdy powiedział jej, że chce zostać lekarzem. Dumna ze swojego dziecka.
*
Choć to nie był jego pomysł.
To Oni go znaleźli. Nie pytaj, jak. Po prostu mieli swoje sposoby. A on nie zadawał nigdy zbyt wielu pytań.
To była transakcja. Coś za coś. Ona mogła żyć. I to bardzo długo. Mieli ją wyleczyć. A on miał tylko dla nich pracować. Uczciwa wymiana.
I odnosił sukcesy. Część z nich (tę, która nie była tajemnicą) nawet nagłaśniano. Był sławny w środowiskach lekarskich. Miał pieniądze. Ale utrzymywali od niego dystans. Bo nie podobały się im jego oczy.
A jemu to odpowiadało. Inni zawsze byli słabsi. Moralni. Cenili życie. Te ich przysięgi. Ten ich strach.
Bo patrzył się na nich jak kot na swoją zdobycz. Hipnotyzował rozmówców. A nie lubili się czuć jak szczury.
*
I teraz siedział w pokoju. Sam. Matce kupił własny dom. Stworzył jej własne życie. Była taka szczęśliwa, gdy okazało się, ze wyzdrowieje. Zaczęła się cieszyć z życia.
A on? Oni nic już od niego nie chcieli. Przecież już się wypalił. I tak mało czasu mu zostało. Ale osiągnął przecież swój cel. Ona miała przecież przed sobą jeszcze tak wiele czasu.
Patrzył w telewizor. Reportaż. Uśmiechnął się. Co za bzdury.
*
Ojciec zajrzał do pokoju.
- To co, zostaniesz lekarzem? Leczyłbyś tatusia...
Jego dziesięcioletni syn odwrócił wzrok od telewizora.
- Nie tato. Za bardzo lubię oglądać telewizję.














Comments
bo lubię czytać.
poproszę więcej, więcej.!
..bo piękne.
--
`schowales mnie w swych dloniach..
mojej milosci nie zazna juz nikt.?.?
--
*Biegać, skakać, latać, pływać w tańcu pogo wypoczywać*
*Tyle ludzi na tym świecie w różny sposób się bogaci lecz bogaty tylko ten co swych bliskich nie traci*
Poza tym krótsze teksty są wygodniejsze. Wydają się bardziej tajemnicze i mądrzejsze a i czytelnikom nie zdążą się znudzić.
--
*Biegać, skakać, latać, pływać w tańcu pogo wypoczywać*
*Tyle ludzi na tym świecie w różny sposób się bogaci lecz bogaty tylko ten co swych bliskich nie traci*
--
*Biegać, skakać, latać, pływać w tańcu pogo wypoczywać*
*Tyle ludzi na tym świecie w różny sposób się bogaci lecz bogaty tylko ten co swych bliskich nie traci*
GENIALNE!!!
--
[link]
--
Do we, do we know
When we fly
When we, when we go
Do we die?
Previous Page12Next Page